Dlaczego czasem lepiej nie robić niż robić

Czy towarzyszy ci ostatnio nieodparte wrażenie, że cały świat wokół pędzi, każdy uczestniczy w jakimś kursie, szkoleniu, robi trening w domu – jeden, drugi, każdy uczy się czegoś nowego, czy to języka obcego czy tego, jak zostać mistrzem SEO. Z każdej strony ktoś zaprasza cię na zupełnie darmowy webinar, w którym zdradzi ci tajemniczą wiedzę o tym, jak zostać ekspertem w wybranej dziedzinie i wreszcie ogarnąć coś, na co nigdy wcześniej nie miałeś czasu. I mówi ci, że to jest ten moment, najlepsza okazja, bo przecież siedzisz w domu, w końcu masz tyle czasu do zagospodarowania – przecież nie możesz zmarnować takiej okazji i pozwolić, by te cenne godziny przeleciały ci między palcami!

Czy masz wrażenie, że każdy siedzi teraz w swoim domu i klepie w siebie nowe informacje, zdobywa nowe umiejętności, że każdy jest tak strasznie zmotywowany, pełen chęci do działania, że aż nie wie, gdzie spożytkować tę energię? A ty jesteś jedyną osobą na świecie, której się po prostu nie chce? Jedyną, która zwyczajnie, po ludzku nie ma na to siły? I pewnie w dodatku dręczą cię z tego powodu wyrzuty sumienia?

Prawdopodobnie temat, który podejmuję w dzisiejszym wpisie, w ostatnim czasie został już dosyć mocno wyeksploatowany. Być może napisano już o tym wiele, jednak czułam dużą potrzebę, aby podzielić się moimi osobistymi spostrzeżeniami w tej kwestii, a mianowicie obecnej presji na działanie i rozwój osobisty, która wybuchła wraz z wybuchem pandemii koronawirusa.

Pozwól sobie odpuszczać

Jeśli dwa pierwsze akapity tego wpisu pasują do tego, jak ostatnio się czujesz, zdecydowanie zachęcam cię do dalszej lektury. W dzisiejszym artykule chcę ci powiedzieć wprost, że nie tylko ty się tak czujesz. Ja też tak mam. Ja i zapewne całe mnóstwo innych osób na świecie. Może masz takie dni, kiedy nie chcesz wstawać z łóżka, nie masz ochoty lub siły pracować, chciałbyś przeleżeć cały dzień w pościeli zawinięty w koc niczym ciepłe burrito. Przez pół dnia oglądać seriale – albo nie oglądać, bo może to taki dzień, kiedy nawet na to nie masz ochoty i wolałbyś po prostu spać. Dzisiaj chcę ci powiedzieć, że to jest zupełnie w porządku. Że nie ma w tym absolutnie nic złego. Że powinieneś sobie na to pozwolić i zaakceptować to, jak się czujesz. Odpuścić sobie, nie karcić siebie, nie oceniać, nie krytykować. Po prostu przyjąć to, co jest.

Jestem przekonana, że obecna sytuacja na świecie jest w jakiś sposób trudna dla każdego z nas – niezależnie kim jesteś i czym się zajmujesz. Być może przyniosła ze sobą problemy związane z pracą, konieczność znalezienia pokładów motywacji do wykonywania obowiązków służbowych w miejscu, które dotąd kojarzyło ci się z czymś zupełnie odwrotnym – z odpoczynkiem. Konieczność połączenia życia rodzinnego z życiem zawodowym. Być może sytuacja zmusiła cię do przebywania 24 godziny na dobę z osobą, z którą trudno ci być. Być może zwyczajnie tęsknisz za rozmowami z kolegami, koleżankami z pracy nad kubkiem pysznej kawy z ekspresu. Pewnie tęsknisz też za rodziną, uściskiem dłoni, przytuleniem najbliższych. A może zauważyłeś, że brakuje ci nawet uśmiechu nieznajomego mijanego na ulicy, bo przecież przez te maseczki nawet nie widać czy ktoś się uśmiecha, a zwykle po prostu odwracamy od siebie twarze i mijamy się w zalecanej 2-metrowej odległości.

Poznaj twojego najlepszego przyjaciela

Wyobraź sobie, że przychodzi do ciebie twój przyjaciel i skarży się, że nic dziś nie zrobił, bo po prostu tak bardzo mu się nie chciało i nie mógł się skoncentrować. Że pomimo tego, że cały dzień się obijał, czuje się zmęczony, jakby pracował fizycznie przez co najmniej kilka godzin. Że zamiast robić to, co miał do zrobienia, oglądał głupie filmy w Internecie. A w dodatku nakrzyczał na żonę, że nie uspokoiła dzieci, które cały dzień biegały po mieszkaniu głośno krzycząc i śmiejąc się, przez co tym bardziej nie mógł skupić się na swoich obowiązkach. Co powiedziałbyś takiemu przyjacielowi? Że jest beznadziejny, do niczego się nie nadaje, że znowu nawalił? I jak w ogóle śmie czuć się zmęczony, skoro cały dzień prokrastynował i marnował czas na głupoty? Powiedziałbyś mu, że przecież niczego innego nie można by się po nim spodziewać? Że po prostu jest leniem, a jego żona już dawno powinna go zostawić?

Nie sądzę. Raczej próbowałbyś zastanowić się, zrozumieć, dlaczego twój przyjaciel tak się czuje. Może doradziłbyś mu, aby więcej odpoczywał, aby zrobił coś miłego dla siebie, być może wziął dzień wolnego. Być może powiedziałbyś mu, że takie dni się po prostu zdarzają i że to minie. I że wszystko z nim w porządku. Że nie ma sensu się zadręczać. Że jutro będzie lepiej.

A teraz wyobraź sobie, że ten przyjaciel to ty. A ten, który mu doradza to też ty. Każdy z nas ma w sobie swojego rodzaju dwie części. Kiedy jedna z nich jest słabsza, ta druga powinna się nią zaopiekować, podnieść na duchu, potraktować z szacunkiem i troską. Być dla tej drugiej jak najlepszy przyjaciel.

Jak Sobie Pomóc?

Może pomyślisz, że głupio, że piszę takie rzeczy, bo widać, że sama cały czas działam – opowiadam o tym, jak to się uczę języków, publikuję co kilka dni jakiś wpis na fanpage’u, a nawet otworzyłam kanał na YouTubie i zmontowałam swój pierwszy film w życiu! To prawda, robię te wszystkie rzeczy, ale nie oznacza to, że przychodzi mi to z łatwością i że co rano radośnie wyskakuję z łóżka podekscytowana nadchodzącym dniem i tym wszystkim, co na mnie czeka. Rzeczywistość wygląda zgoła inaczej – pewnie podobnie jak ty, jestem już bardzo przytłoczona otaczającą mnie rutyną, tym, że każdy dzień wygląda bardzo podobnie do poprzedniego, niezależnie od tego, czy jest to wtorek czy niedziela. Być może zastanawiasz się, jak sobie radzę z tym stanem. W ciągu kilku ostatnich tygodni udało mi się wypracować pewne nawyki, czynności, które pomagają mi realizować moje obowiązki i jakoś się w tej całej sytuacji trzymać. Oto kilka z nich:

  • lista zadań pilnych – wiadomo, że są takie rzeczy, które zrobić musimy. Pewnie niektóre z nich lubisz bardziej, inne mniej. Na początku każdego dnia pracy stwórz zatem listę rzeczy, które musisz zrobić danego dnia i na samym jej wierzchołku umieść te najgorsze, najtrudniejsze czy najbardziej przez ciebie nielubiane. Postaraj się wykonać je w pierwszej kolejności, rano, kiedy twoja energia jest jeszcze na wyższym poziomie niż po kilku godzinach pracy. Jeśli wykonasz te zadania jako pierwsze, z pewnością poczujesz ulgę i da ci to poczucie spełnienia – nawet jeżeli tego dnia nie zrobisz już dużo więcej, to to niefajne zadanie będziesz miał za sobą.
  • świętuj weekend – jeśli pracujesz teraz zdalnie, a tym bardziej jeśli jesteś freelancerem i sam wyznaczasz dni i godziny swojej pracy, zadbaj o to, aby sobota i niedziela wyglądały inaczej niż pozostała część tygodnia. Chodząc do biura zdaje się to nieco prostsze do wykonania, bo w te dni po prostu tam nie idziemy – dlatego teraz tak ważne jest świadome zadbanie o to, aby sobota nie miała takiego samego przebiegu jak np. środa. Pozwól sobie na dłuższe poleżenie w łóżku rano, być może poczytanie książki po przebudzeniu, przygotuj fajne śniadanie, wyjdź na długi spacer, obejrzyj film, weź dłuższą kąpiel z bąbelkami. Zrób dla siebie to, co lubisz.
  • pij wodę – niby proste i każdy wie, że tak trzeba, lecz mimo to, dla niektórych, nieco trudne do wdrożenia w życie. Nałogowo pijemy kawę i herbatę, jednak często zapominamy o zwykłej wodzie, która stanowi absolutną podstawę. Jeśli rano budzę się niezbyt wypoczęta i bardzo trudno mi wstać, a w ciągu dnia jestem senna, to zwykle orientuję się, że przyczyną tego jest to, że poprzedniego dnia wypiłam zbyt mało wody. Jeżeli trudno Ci pamiętać o piciu wody, możesz wykorzystać jedną ze specjalnych aplikacji, która obliczy, ile wody dziennie powinieneś wypić i będzie ci o niej przypominać (ja używam aplikacji Hydro).
  • przeplataj zadania – ta wskazówka przydaje się przede wszystkim w dni, kiedy kompletnie nie możesz skupić się na pracy przy komputerze. Co chwilę sprawdzasz, co dzieje się za oknem, a to zrobisz sobie kawę, a to przygotujesz sobie jakąś przekąskę – wszystko, byle nie ślęczeć przed monitorem. Warto wówczas spróbować pracować w krótszych blokach – np. po 20-30 minut (możesz w tym celu wykorzystać metodę Pomodoro, o której pisałam tutaj), a w przerwach wykonywać zadania, które wymagają od ciebie jakiejkolwiek formy ruchu – rozpakuj zmywarkę, umyj zlew w łazience, wynieś śmieci. Chodzi o to, aby oderwać się od ekranu i jednocześnie nieco rozruszać i pobudzić zasiedziałe ciało.
  • rozmawiaj z bliskimi – ale niekoniecznie o pandemii i o tym, ile nowych przypadków dzisiaj wykryto. Porozmawiaj z nimi o czymś zupełnie innym, opowiedz, co dobrego spotkało cię danego dnia i zapytaj co miłego im się przytrafiło. Aby ich zobaczyć wykorzystaj technologie, które są dziś tak łatwo dostępne – przeprowadź wideorozmowę przez Whatsapp lub Skype. Swoją drogą, kierowanie swoich myśli na takie pozytywne tory, to świetna metoda wyrobienia w sobie nawyku doceniania tego, co masz w zasięgu ręki. Możesz w tym celu stworzyć słoik wdzięczności.

To tylko kilka sposobów, które stosuję, aby poczuć się dobrze w tej nowej, trudnej rzeczywistości, z którą przyszło nam się obecnie mierzyć. Jestem pewna, że masz własne nawyki, rutyny, które doskonale podtrzymują cię na duchu. Jeśli masz ochotę, podziel się nimi w komentarzach, być może pomogą również innym. 😊

Trzymaj się zdrowo!

A.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o