3 darmowe aplikacje do nauki języka obcego

Aby nauka języka była efektywna i ciekawa warto łączyć różne metody, narzędzia, sposoby zamiast uczyć się, przykładowo, tylko z podręcznika. Taka nauka może się zresztą kojarzyć z nauką języka obcego, z którą mieliśmy do czynienia w szkole – i w związku z tym skutecznie nas do niej zniechęcać przywołując, często niezbyt miłe, wspomnienia o wkuwaniu słówek i swoistym przymusie nauki.

Żyjemy w czasach powszechnego dostępu do Internetu, który bez przerwy nosimy ze sobą w kieszeni – w swoim smartfonie. Aplikacje mobilne zdają się nadal przeżywać swój złoty wiek. Daje nam to możliwość wyboru narzędzi i środków do nauki języka obcego, abyśmy mogli uczyć się dokładnie tak, jak lubimy oraz korzystać z metod, które działają na nas najlepiej. Urozmaicanie sobie form uczenia się jednocześnie ochroni nas przed nudą, która mogłaby dopaść nas w przypadku klasycznego, dosyć monotonnego sposobu nauki. W dzisiejszym wpisie przedstawiam zatem trzy darmowe aplikacje mobilne, którymi obecnie uatrakcyjniam sobie naukę języków obcych.

Aplikacje, z których korzystam na co dzień

Zanim przedstawię trzy moje ulubione aplikacje do nauki języków obcych, chciałam jeszcze wspomnieć o jednej ważnej sprawie – osobiście nie zalecam opierania swojej nauki języka wyłącznie na wybranej aplikacji. Aplikacje są świetne jako uzupełnienie innych metod nauki, na przykład nauki z podręcznika, uczestnictwa w kursach czy słuchania podcastów, lecz opieranie na nich całego swojego procesu uczenia się raczej okaże się niezbyt efektywne i będzie nam brakowało umiejętności, których dana aplikacja nie wspiera.

Anki

To program komputerowy oraz aplikacja mobilna służąca do nauki słówek. Są to w zasadzie fiszki, które tworzymy samodzielnie wprowadzając dane do programu. Sam interfejs jest niezwykle prosty, w Anki brak ozdobników, kolorowych okienek, obrazków (o ile nie wgramy ich sami) czy melodyjek. Słówek nie musimy wprowadzać oddzielnie na telefon i oddzielnie na komputer, ponieważ wszystko co znajduje się na jednym koncie użytkownika automatycznie się synchronizuje.

W Anki tworzymy talie fiszek, do których dodajemy konkretne karty. Program dysponuje podstawowymi narzędziami do edycji, jak pogrubienie, pochylenie lub podkreślenie czy wybór koloru czcionki. Z pewnością funkcja ta okaże się istotna dla wzrokowców – ja przykładowo ucząc się hiszpańskiego zapisuję rzeczowniki rodzaju męskiego czcionką niebieską, a żeńskiego różową. Anki daje także możliwość nagrania dźwięku do danej karty, czyli możemy wprowadzić również wymowę danego słówka. Przeglądając fiszki sami oceniamy, w jakim stopniu znamy dane słówko (trudno, dobrze, łatwo) – tu z pewnością przyda się uczciwość wobec samego siebie 😉

Największa zaletą Anki jest to, że opiera się na tzw. krzywej zapominania, na podstawie której wyznacza nam powtórki uczonych się słówek. Zgodnie ze wspomnianą krzywą najwięcej zapominamy w ciągu pierwszych kilku dni od przyswojenia sobie danej informacji, w związku z tym nowe słówka w pierwszych dniach powtarzamy często, potem pojawiają się coraz rzadziej, o ile gdy pojawiają się w ramach powtórek nie mamy problemów z odgrzebaniem ich z pamięci. Dzięki wykorzystaniu krzywej zapominania nauka jest niezwykle efektywna i pozwala zapamiętać słówka na długo lub nawet na zawsze.

Za przewagę Anki nad innymi programami do słówek osobiście uznaję również coś, co dla niektórych może stanowić wadę, jednak moim zdaniem pozwala na optymalizację nauki i efektywne wykorzystanie czasu, który na nią przeznaczamy. Otóż, instalując program nie otrzymujemy narzuconej bazy słówek, których możemy się uczyć, lecz każde słówko wprowadzamy sami. Po instalacji program jest pusty – nie ma talii ani słówek. Dzięki temu korzystając z Anki nie będziemy tracić czasu na naukę, jak powiedzieć jeż czy karczoch po angielsku, zamiast tego będziemy się uczyć tylko tych słówek, które sami uznaliśmy za przydatne i godne wprowadzenia do programu.

Tandem

O istnieniu tej genialnej aplikacji dowiedziałam się podczas Polyglot Gathering 2019 w Bratysławie. Twórcy Tandemu reklamowali swój produkt podczas jednego z wykładów, na który w zasadzie udałam się bez przekonania, po prostu nie było o danej godzinie nic lepszego do wyboru. Zdecydowanie nie żałuję.

Tandem to aplikacja zrzeszająca ludzi chcących trenować realne używanie języka obcego w rozmowach – nie tylko pisanych, ale też w formie wiadomości głosowych czy rozmów wideo. Moim zdaniem największy atut aplikacji Tandem tkwi w możliwości korygowania wysyłanych przez naszego tandemowego partnera wiadomości. Funkcja ta sprawia, że Tandem jest w stanie spełniać swoją funkcję, dla której został stworzony zamiast przemienić się w kolejny portal randkowy. Podczas rejestracji zaznaczasz, który język jest Twoim językiem ojczystym, jakimi językami posługujesz się płynnie oraz – najważniejsze – które języki chcesz trenować. Możesz też dodać własne preferencje dotyczące nauki: w której części dnia i ile czasu dziennie chcesz się uczyć, w jakiej formie oraz jak często chcesz być poprawiany. Samo okno rozmowy przypomina aplikację WhatsApp – możemy napisać wiadomość, nagrać audio lub połączyć się z rozmówcą live przez rozmowę wideo.

Dzięki Tandemowi mamy dostęp do natywnych użytkowników języka obcego, którego się uczymy, na wyciągnięcie ręki. Kluczowe jest to, że zazwyczaj są to osoby, które raczej poważnie podchodzą do nauki języka – gdyby szukali czegoś innego, raczej nie trafiliby do aplikacji stworzonej stricte do nauki języka. Podczas wykładu, w którym wzięłam udział, twórcy zapewniali zresztą, że starają się skutecznie czuwać nad tym, aby Tandem nie stał się kolejną aplikację randkową. 🙂

Myślę, że warto zacząć korzystać z Tandemu jak najwcześniej naszej przygody z nauką języka, nawet już od poziomu A1-A2. Jeśli trafimy na osobę chętną nam pomóc i angażującą się w poprawianie naszych błędów, możemy naprawdę na tym skorzystać i w krótkim czasie przełamać bariery i uzyskać płynność w posługiwaniu się językiem. Pamiętajmy jednak, że sama nazwa aplikacji implikuje, że mamy nie tylko czerpać wiedzę od innych, ale także dawać coś od siebie – a mianowicie pomagać innym w nauce naszego ojczystego języka lub innego, którym posługujemy się na zaawansowanym poziomie.

Duolingo

Podejrzewam, że tej pozycji przedstawiać nie trzeba – to chyba najbardziej znana aplikacja do nauki języka obcego. Pod względem interfejsu użytkownika to zupełne przeciwieństwo Anki – Duolingo jest pełne kolorowych obrazków, wyskakującej z boku ekranu sowy i dopieszczonej grafiki. Wraz z instalacją aplikacji otrzymujemy materiał do nauki, bez możliwości jego zmiany czy też wprowadzania własnych danych. Podobnie jak w przypadku Anki z Duolingo możemy korzystać zarówno na telefonie jak i na komputerze.

Nieprzypadkowo podaję Duolingo na samym końcu. Osobiście mam mieszane uczucia co do tej aplikacji, ponieważ wydaje mi się, że w porównaniu do dwóch pozostałych, które opisałam wcześniej, jest najmniej efektywne. W Duolingo uczymy się bowiem głównie całych zdań, które czasami wydają się całkowicie absurdalne. W Internecie powstały już nawet strony zbierające różne kontrowersyjne zdania z Duolingo (np. tutaj), które wydają się być jednocześnie średnio przydatne w życiu codziennym, zwłaszcza dla początkującego ucznia.

Nauka z Duolingo jest jednak przyjemna, czasem zabawna, a do tego opiera się na rywalizacji – możemy podglądać, jak idzie naszym znajomym, sprawdzić swoją pozycję na listach najlepszych uczniów Duo, czy też zbierać kryształy, za które kupujemy specjalne rozszerzenia. Dzięki temu, że aplikacja liczy dni, w których uczymy się języka codziennie, pod rząd, pomaga budować nawyk regularności. Jeśli nie zrobisz lekcji w danym dniu, twoje „combo” przepada, co jest szczególnie bolesne, gdy uzbierasz np. kilkadziesiąt dni. Może to zatem stanowić dobrą motywację do codziennej, regularnej nauki języka, codziennego spędzenia choćby tych 5 minut w aplikacji – co jest bez wątpienia lepsze niż 0 minut.

Duolingo pozwala też w miarę szybko ocenić, czy dany język jest dla nas – czy podoba nam się jego brzmienie, czy będziemy w stanie się go efektywnie uczyć, czy może wiedza z jakiegoś innego języka pomoże nam w jego nauce. Wystarczy przejść kilka lekcji, aby wstępnie odpowiedzieć sobie na te pytania. Ja zrobiłam tak w przypadku hiszpańskiego, zaczęłam właśnie od Duolingo. W aplikacji jestem nieco do przodu z materiałem, którego uczę się z podręcznika, dzięki czemu, gdy dochodzę do danej tematyki w podręczniku, uświadamiam sobie, że gdzieś już widziałam takie konstrukcje lub słówka. Pozwala mi to sprawniej przyswajać wiedzę z papieru.

Ostatnio odkryłam też dodatkową funkcję Duolingo, a mianowicie Duolingo podcast. Podcasty są obecnie dostępne tylko dla uczących się hiszpańskiego lub francuskiego. Podcasty przeplatane są komentarzem po angielsku, który osobie początkującej pomaga zorientować się w opowiadanej historii. Do każdego podcastu dostępna jest również transkrypcja na stronach Duolingo, dzięki czemu możemy wykorzystać taki materiał do nauki słówek, konstrukcji gramatycznych oraz, oczywiście, trenowania umiejętności rozumienia.

Też korzystacie z aplikacji do nauki języków obcych? Jakie są Wasze ulubione? Może korzystacie z którejś opisanej przeze mnie w tym wpisie? Jeśli tak, to jakie jest Wasze zdanie na jej temat? Będę wdzięczna za każdy komentarz.

A.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o